Realizm magiczny w malarstwie nie jest jedynie nowoczesnym stylem, lecz kulminacją wielowiekowego procesu. Choć sam termin zyskał na znaczeniu dopiero w XX wieku, to tendencja do łączenia rzeczywistości z elementami nadprzyrodzonymi i metafizycznymi towarzyszy ludzkości od bardzo dawna. Zrozumienie tego nurtu wymaga prześledzenia drogi, jaką przebyła wyobraźnia. Zaczynając od lęków Hieronima Boscha, przez melancholię symbolistów, aż po ciekawe konstrukcje współczesnych mistrzów.
Po lewej: Hieronim Bosch, Ogród rozkoszy ziemskich, Museo del Prado, Madryt
Na środku: Giuseppe Arcimboldo, Lato, Kunsthistorisches Museum, Wiedeń
Po prawej: Arnold Bocklin, Wyspa umarłych, Muzeum Sztuki w Bazylei
Jako punkt wyjścia dla analizy malarstwa fantastycznego może być twórczość Hieronima Boscha. Ten artysta jako jeden z pierwszych udowodnił, że "dziwność" staje się najbardziej uderzająca wtedy, gdy jest namalowana z niemal fotograficzną precyzją. Bosch nie malował plam czy sugestii – on malował bardzo konkretne, choć niemożliwe byty.
W słynnym tryptyku Ogród rozkoszy ziemskich, Bosch wykorzystuje swój warsztat aby przedstawić potwory z najwyższą dbałością o detal. To właśnie aspekt połączenia niby realnych scen z nierealną formą staje się genetycznym kodem realizmu magicznego. Oglądający wierzy w to co widzi, ponieważ technika malarska sugeruje prawdziwość przedstawionego świata.
W okresie manieryzmu "dziwność" stała się intelektualną zabawą. Artyści tacy jak Giuseppe Arcimboldo, tworzący portrety z warzyw, owoców i ryb, wprowadzili do sztuki element zaskoczenia i podwójnej percepcji. To tutaj narodziła się idea, że obraz może przedstawiać jednocześnie dwie różne rzeczywistości.
Przełom XIX i XX wieku przyniósł odejście od narracji na rzecz atmosfery. Symboliści tacy jak Gustave Moreau przestali malować zwykły świat, a w ich twórczości pojawiły się sceny mistyczne, często odnoszace się do stanu duszy. Dobrym przykładem może być też Wyspa umarłych Arnolda Bocklina, na którym panuje cisza, tajemniczość i głębokie poczucie pustki.
Kluczowym momentem dla sformalizowania nurtu był rok 1925, kiedy niemiecki krytyk sztuki Franz Roh użył pojęcia realizm magiczny. Roh zauważył, że kiedy artysta maluje zwykły przedmiot z nadmierną precyzją, to przedmiot ten zaczyna emanować "magią".
Polska stała się jednym z ważniejszych ośrodków tego nurtu na świecie. Prawdopodobnie wynika to naszej romantycznej tradycji i skłonności do symbolizmu. Polscy malarze wypracowali rozpoznawalny na całym świecie język wizualny (np. Wojciech Siudmak, Zdzisław Beksiński).
Współczesna ewolucja zmierza w stronę cyfrowych narzędzi. Jednak ortodoksyjny realizm magiczny pozostaje domeną pędzla i płótna. Współcześni artyści repezentujący realizm magiczny tworzą swe dzieła używając perfekcyjnego warsztatu, który musieli wypracować przez wiele lat. Z tego względu są porównywani do starych mistrzów. Ten "ciężar" i jakość wykonania sprawiają, że realizm magiczny jest bardzo ceniony przez kolekcjonerów na całym świecie.