Artysta

"Od najwcześniejszych lat sztuka była obecna w moim życiu
w sposób całkowicie naturalny"

Jako dziecko wyróżniałem się tym, że nieustannie rysowałem i malowałem. Kartka papieru i ołówek były dla mnie równie oczywiste jak codzienne zabawy. Nie traktowałem też tego jako jakiegoś talentu lub drogi, którą świadomie wybieram. Tworzenie było czymś tak bliskim i powszednim, że przez długi czas nie zastanawiałem się nad jego znaczeniem. Od najwcześniejszych lat sztuka była obecna w moim życiu w sposób całkowicie naturalny. Nie miałem wobec sztuki żadnych konkretnych planów. Po prostu funkcjonowałem w jej obrębie, podążając własną ścieżką. Sztuka pozostawała dla mnie osobistą i autentyczną przestrzenią.

Początki

Początkowo bliski był mi impresjonizm. Przeczytałem mnóstwo książek i biografii impresjonistów. Przejrzałem dziesiątki albumów. Godzinami wpatrywałem się w obrazy w Muzeum Orsay, czy Marmottan. Najbardziej fascynowała mnie w nich zmienność światła, atmosfera chwili, rozedrgane barwy oraz możliwość uchwycenia nastrojów ukrytych w krajobrazie i ludziach. Wrażliwość na te szczegóły przez wiele lat kształtowała moje spojrzenie i sposób malowania obrazów.

Kolejny etap

Autor - zdjecie1W kolejnym okresie twórczości szczególnie bliski stał mi się realizm. Ale nie ten, który odtwarza rzeczywistość, lecz ten, który pozwala dostrzec jej ukryty oddech. Malowałem miasta i ulice, zaułki tonące w półcieniu, czy mokre chodniki odbijające światła latarni i przejeżdżających samochodów. Szukałem tych chwil, w których codzienność traciła swoją zwyczajność - gdy deszcz rozmazywał kontury budynków, mgła i para zamieniały znane miejsca w przestrzenie pełne tajemnicy. W takich momentach miasto wydawało się żyć własnym, magicznym życiem, którego na co dzień się nie czuje.

W tych obrazach szukałem nie tyle architektury, co nastroju. Chciałem zatrzymać ulotne wrażenie, że za chwilę wydarzy się coś niezwykłego. Realistyczny pejzaż miejski stał się miejscem, w którym rzeczywistość i wyobraźnia spotykają się na krótką chwilę, pozostawiając w widzu uczucie nostalgii, zadumy i cichego zachwytu.

Własna droga

Autor - zdjecie2Z czasem, wraz z dojrzewaniem warsztatu i coraz głębszym rozumieniem własnej drogi twórczej, zacząłem zbliżać się do realizmu magicznego. Odkryłem, że codzienność kryje w sobie znacznie więcej, niż ujawnia powierzchnia rzeczy. To właśnie w zwyczajnych sytuacjach, przedmiotach i przestrzeniach zacząłem dostrzegać obecność czegoś nieuchwytnego — cichej tajemnicy wpisanej w porządek świata. Nie interesowało mnie już jedynie uchwycenie chwili, lecz także odsłonięcie tego, co jest poza nią. Czegoś co jest dużo głębsze, zmusza do zastanowienia, a także może być źródłem inspiracji.

Przez wiele lat tworzyłem bez oczekiwań i bez szczególnego zainteresowania dokąd może mnie to zaprowadzić. Dopiero z czasem zaczęli pojawiać się ludzie, którzy dostrzegli wartość mojej pracy. Najpierw pojedynczy odbiorcy, później galerzyści, kolekcjonerzy oraz domy aukcyjne. Ich zainteresowanie i wsparcie pozwala mi cały czas podążać własną artystyczną ścieżką.

Mam poczucie, że przez całe życie towarzyszy mi pewien proces rozwijający się powoli i niemal niezauważalnie. Nie jest wynikiem świadomego planu ani jakiejś strategii. Dojrzewa sam... spokojnie... w przemyśleniach... pomiędzy kolejnymi obrazami i rysunkami... Mam wrażenie, że po wielu latach zaczyna układać się w spójną całość...





OK